Czym jest adoracja?

Adoracja jest wydarzeniem, w którym Bóg zbliża się do człowieka. Adoracja przedłuża Eucharystię, która jest źródłem i szczytem życia oraz misji Kościoła. Zauważa i podkreśla to Benedykt XVI podczas Mszy św. wieńczącej XX Światowe Dni Młodzieży:

Wszyscy pożywamy ten sam chleb, a to oznacza, że między sobą stajemy się jednym.  Adoracja staje się w ten sposób jednością. Bóg nie jest już przed nami, jako Całkowicie Inny. Jest w nas, a my jesteśmy w Nim. Jego dynamika przenika nas i z nas chce przejść na innych i objąć cały świat, aby Jego miłość stała się rzeczywiście dominującą miarą świata. Uważam za bardzo piękną aluzję do tego nowego kroku, którym Ostatnia Wieczerza obdarowała nas przez odmienne znaczenie, jakie słowo „adoracja” ma w grece i w łacinie. Po grecku brzmi ona proskynesis. Oznacza to gest poddania się, uznanie Boga za naszą jedyną prawdziwą miarę, której normy zgadzamy się przestrzegać.

Oznacza, że wolność to nie rozkoszowanie się życiem, uważanie się za całkowicie niezależnych, lecz kierowanie się miarą prawdy i dobra, aby w ten sposób samemu stać się prawdziwym i dobrym. Gest ten jest niezbędny, chociaż nasze pragnienie wolności sprzeciwia się w pierwszej chwili tej perspektywie. Osiągnięcie jej w pełni możliwe będzie jedynie przez drugi krok, jaki otwiera przed nami Ostatnia Wieczerza. Łacińskie słowo oznaczające adorację, to ad-oratio – kontakt usta-usta, pocałunek, uścisk, a więc miłość. Poddanie staje się jednością, ponieważ ten, któremu się podporządkowujemy, jest Miłością. Tak to poddanie się nabiera sensu, gdyż nie narzuca nam czegoś obcego, lecz wyzwala nas w związku z najgłębszą prawdą naszego bytu.

Jak wygląda dobra adoracja?

Warto zwrócić uwagę na warunki dobrej adoracji, jakimi są przede wszystkim wytrwałość i cierpliwość oraz milczenie. W Ewangelii według św. Jana czytamy:

„Wytrwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Podobnie jak winorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie” (J 15,4).

Biblijny zwrot „być w Chrystusie” oznacza również adorować Jezusa Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Wytrwałość w adoracji łączy się z cierpliwością. Jeśli często brakuje nam cierpliwości w codziennym życiu, to na adoracji Najświętszego Sakramentu możemy szczególnie odczuć jej brak. Patrzenie na Jezusa Chrystusa wymaga przede wszystkim cnoty wiary i miłości, aby widzieć sercem to, co nie jest widoczne dla oka. Według Platona „celem kultu jest leczenie miłości”. Jeśli kult pogański miał uzdrawiać ludzką miłość, to tym bardziej bardziej kult chrześcijański – a w nim adoracja Najświętszego Sakramentu – jest uzdrawianiem niedoskonałej miłości ucznia Jezusa Chrystusa. Uzdrawianie to wymaga czasu, wytrwałości i cierpliwości.

Jeśli przeżywanie liturgii Kościoła wymaga w odpowiednim czasie pełnego czci
milczenia podczas sprawowania Najświętszej Eucharystii (KL 30), to podobnie
trzeba powiedzieć o adoracji Najświętszego Sakramentu, która jest jej naturalnym
przedłużeniem. Pomaga ono w skupieniu się wiernych w sobie, w rozważaniu usłyszanego słowa Bożego, wychwalaniu Boga w sercu i modlitwie do Niego, a zachowywanie ciszy przed rozpoczęciem celebracji – w pobożnym i godnym przygotowaniu się do sprawowania świętych czynności27. Milczenie i cisza odpowiadają sposobowi przychodzenia i objawiania się Boga człowiekowi. Wskazuje na to opowiadanie o objawieniu się Boga Eliaszowi „w łagodnym powiewie” (1 Kri 19,12), a przede wszystkim wydarzenie oczyszczenia świątyni w Jerozolimie, kiedy Jezus przypomina, że ma być ona domem modlitwy, a nie targowiskiem (por. Mt 21,12-13; J 2,13-17).

literatura: ks. W. Wołyniec, Adoracja Najświętszego Sakramentu we współczesnej refleksji teologicznej (Wrocławski Przegląd Teologiczny 13/2, 173-183, 2005)